W wieku 25 lat było fajnie: imprezy co drugi dzień, szampan, koktajle, śmiech. Kiedy wyszłam za mąż, nałóg stopniowo zanikł, bez wsparcia męża. Kiedy miałam 35 lat, rozstaliśmy się. Okazało się, że alkohol nie jest tylko od święta. Coraz częściej piłam sama. Coraz rzadziej w kawiarniach i restauracjach, a coraz częściej po pracy chodziłam do sklepu po alkohol. Rano nie chciałam patrzeć na siebie w lustrze. Odzyskiwałam przytomność, gdy ktoś mnie beształ w komunikacji miejskiej i nazywał pijaczką. Rozpłakałam się i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, kim się staję. Znalazłam Reliver i sama wzięłam udział w kursie. Gdy tylko zaczęłam brać lek, alkohol natychmiast zniknął z mojego życia. Nie miałam żadnych objawów odstawienia ani głodu. Minęło pół roku od kursu i czuję się świetnie.